Zespół „Kwiat Jabłoni”

Udostępnij znajomym: Share on FacebookEmail this to someone

Kasia i Jacek Sienkiewiczowie przygarniają psy i pomagają ratować zwierzęta hodowlane.

– Od kilkunastu lat nasza rodzina adoptuje psy ze schronisk – mówi Kasia. Przygarniają kundelki, bo są jedyne w swoim rodzaju i potrzebują pomocy bardziej niż psy rasowe, którymi interesuje się wiele osób. Wybierają pieski w średnim lub starszym wieku, a nie szczeniaki, które mają większe szanse na adopcję. – Nasz rodzinny dom i ogród dzieliliśmy przez te lata z jedenastoma psami, czyli z Pszczółką, Perełką, Rudolfem, Wedlem, Kitką, Baranką, Cogito, Bravo, Pumbą, Lotnikiem oraz Lolą. Trzy ostatnie obecnie żyją i są członkami naszej rodziny. Każdy z nich miał niepowtarzalny charakter – mówi Kasia.

Pszczółka była bardzo pogodna, Cogito strzegący i opiekuńczy w stosunku do dzieci, Lotnik ma wysoką kulturę osobistą, Pumba wywołuje uśmiech na twarzy każdego, kto go widzi, a Lola domaga się głaskania w najbardziej uroczy sposób na świecie. – Wyjątkowym psem był Wedel. Trafił do nas, kiedy miało około pięciu lat. Był nieprzeciętnie inteligentny – dało się z nim kontaktować niemalże tak, jak z człowiekiem, wszystko rozumiał. Zanim trafił do schroniska, podobno długo żył na ulicy. Przednią łapę miał krzywo zrośniętą, więc postanowiliśmy go zoperować. Podczas prześwietlenia okazało się, że miał śrut ze strzelby zarośnięty głęboko pod skórą w kilku miejscach, w tym w łapie. To niesamowite, że pies, który przeżył tyle bólu, nadal ufał człowiekowi – opowiada Kasia.

Ratowania psów ze złych warunków nie ograniczają do własnych adopcji. Nie raz, nie dwa, bo aż kilkadziesiąt razy ich mama, która nauczyła ich miłości do zwierząt, znajdowała psom wspaniałe domy. Promowali też psy w internecie lub w gazetach. Mama przeprowadzała też razem z innymi zaangażowanymi osobami i fundacjami interwencje. – Po jednej z takich akcji do naszych cioci i wujka trafiła suczka odratowana z piwnicy. Była przestraszona, głodna i brudna, ale u naszych wujków odżyła i szybko się oswoiła z ludźmi – mówi Kasia. Kropka okazała się pięknym biszkoptowym psem trochę przypominającym teriera i dożyła starości w luksusowych warunkach.

– Zachęcamy wszystkich serdecznie do adoptowania psów i kotów ze schronisk. Nie kupujcie rasowych psów z hodowli. W ten sposób wspieramy bezsensowny biznes związany z cierpieniem psów oraz wynaturzaniem cech genetycznych u sztucznie wykreowanych przez człowieka ras. Naszej pomocy potrzebują biedne stworzenia, które czekają w schroniskach i są nie mniej wyjątkowe niż rasowe psy – mówią Kasia i Jacek, którzy wspierają też zwierzęta hodowlane, podczas koncertów towarzyszyło im na przykład stowarzyszenie Otwarte Klatki starające się zmienić los zwierząt hodowlanych. Wspierają je też częścią dochodów ze swoich albumów płytowych.

Swój głos można oddać na stronie www.psy.pl/glosowanie-sdz.

Udostępnij znajomym: Share on FacebookEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *