Małgorzata Rozenek-Majdan

Udostępnij znajomym: Share on FacebookEmail this to someone

31482693_189066291909331_1102986423822188544_n(1)

zachęca do adopcji psów, przestrzega przed pseudohodowlami

Mało kto wie, że już jako dziewczynka znana była ze szczerej miłości do zwierząt.  W dzieciństwie znosiła zwierzaki z ulicy. Bywało, że w domu rodzinnym mieszkało ich nawet sześć. Jej rodzice nigdy nie sprzeciwiali się temu, za co jest im ogromnie wdzięczna. Po wyprowadzeniu się z domu była wolontariuszką w jednym ze schronisk. Od 1997 roku przez 17 lat towarzyszyła jej jamniczka Maja. Podróżowała z nią wszędzie i niemal wszystkimi środkami lokomocji. Znając problemy z adopcją starszych psów, właśnie nimi starała się zaopiekować. Cypitryna to mopsiczka, która – kiedy zakończyła karierę hodowlaną – znalazła u niej ciepły dom. Figa zwana Misią miała 15 lat, kiedy zabrała ją z lecznicy na Gagarina w Warszawie.

Była psem powypadkowym, bez połowy twarzy, z łapami przetartymi do kości. Jej pani straciła wzrok i na stare lata trafiła do domu opieki, a piesek miał być uśpiony. Małgosia z rodziną dała jej dwa lata szczęśliwego życia. Był taki czas, kiedy w jej domu kręciło się aż 11 psów. Oprócz mopsów, wszystkie pozostałe były wykastrowane i wysterylizowane. O konieczności tych zabiegów u psów niehodowlanych mówiła już w 2005 roku w wywiadzie dla magazynu „Mój Pies”.

Bez wahania zaofiarowała dom tymczasowy uratowanej z pseudohodowli buldożce Mariance. Ciężko było ją oddać, gdy wydobrzała, została więc z pozostałymi buldożkami – rezydentkami Sisi i Lili. Niestety, czas spędzony w pseudohodowli, gdzie była eksploatowana ponad miarę, pozostawił trwały ślad i Marianka poważnie zachorowała. Trudne przeżycia z okresu jej choroby Małgosia opisywała na Instagramie, aby pokazać, że „psy to nie tylko słodki psiaczek na kanapie, ale że często to również nerwy, strach i bezsilność”. Po odejściu Marianki napisała: „W domu pustka, na kanapie mnóstwo miejsca, reszta panien przestraszona i ta cisza… Ten wesoły wariat wnosił tyle radości do naszego domu… straciliśmy najlepszego przyjaciela”.

Uważa, że psy są najlepszymi przyjaciółmi człowieka, dlatego i ludzie powinni być dla nich najlepszymi przyjaciółmi. Współpracuje z kilkoma fundacjami, w tym z Załogą Bulldoga i SOS Bokserom, które aktywnie wspiera, zamieszczając na Instagramie, który obserwuje prawie milion osób, informacje o psach do adopcji. Świadomie wykorzystuje ogromne zainteresowanie swoją osobą – wie, że w ten sposób może pomóc znaleźć kochające domy dla porzuconych piesków. Na swoim blogu zamieściła poruszający tekst zachęcający do adopcji. Wystąpiła z apelem, aby nie kupować psów, szczególnie modnych ras, w pseudohodowlach – było to w czasie głośnej sprawy pseudohodowli w Halinowie. Co jakiś czas spotyka się z nieuzasadnioną krytyką, że jej wpisy odnośnie zwierząt to lansowanie własnej osoby. Jak zauważyła, kiedy się pomaga po cichu, to pojawiają się opinie, że się nie pomaga, a jak się mówi głośno o tym, co się robi, to od razu oskarżają, że to lans. Miłość do zwierząt ma głęboko w sercu i dlatego nie zamierza zrezygnować z pomagania, bo czas poświęcony zwierzętom uważa za bezcenny.

Głosuj w zakładce GŁOSOWANIE!

Udostępnij znajomym: Share on FacebookEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *